Odwieczny problem Fausta

0
81

Marzenia o zwycięstwie nad starością towarzyszyły ludzkości od zamierzchłych czasów. Niestety, odmłodzenie człowieka starego leżało poza granicami ludzkich możliwości. Jak świadczy legenda o doktorze Fauście, wierzono, że do przywrócenia młodości potrzeba aż diabelskiej siły. Zresztą nawiasem mówiąc, Faust nie musiał być jeszcze taki stary, skoro tak bardzo zapalił się do pięknej Małgorzaty. W posuniętej i niedołężnej starości obojętnieją zarówno piękne kobiety, jak i miraże odmłodzenia. Powiązania starożytnej i średniowiecznej medycyny z magią, alchemią i astrologią sprawiały, że wśród metod odmładzania i przedłużania życia w tych czasach znaleźć można zarówno czarodziejskie eliksiry sporządzane ze złota i drogich kamieni, jak i różne tajemnicze zioła, „kamienie filozoficzne” i amulety. Obok tego jednak nie brak również metod wywodzących się z trzeźwych i dość rozsądnych obserwacji. Na przykład już w starożytności zalecano dla odmłodzenia spożywanie narządów młodych zwierząt lub płodów, zwłaszcza zaś gruczołów płciowych, picie mleka kobiecego, a nawet krwi dzieci. U podstaw tych przepisów leżały pewne spostrzeżenia, które i dziś nauka wyzyskuje w tzw. organoterapii i hormonoterapii. Usiłowano też przetaczać starcom krew ludzi młodych, co zwykle miało fatalne skutki, gdyż nie znano jeszcze grup krwi. Swoistą odmianą hormonoterapii było odmładzanie za pomocą „oddechu dziewic”. Metoda ta, zwana „gerokomią”, polegała na tym, że starca kładziono do łóżka wraz z młodą dziewczyną. I dziś niektórzy starsi panowie nie gardzą tą metodą, aczkolwiek skutki jej są w tych wypadkach częściej opłakane niż zbawienne. Zresztą tego rodzaju „psychicznie odmładzające” wpływy, choć nie związane z medycyną, cieszą się dziś w ogóle tak wielką popularnością, że gdyby sposoby te miały być skuteczne, to brzydsza połowa rodzaju ludzkiego cieszyłaby się pewnie wieczną młodością.